„Proszę… proszę, przestań kazać mi pić ten gorzki sok” – krzyknęła Lily, a słowa wypłynęły z jej ust niczym potok przerażonego wyznania. „Tak bardzo boli mnie od niego głowa. Od tego robi mi się senno”.
Chloe zamarła. Jej dłoń, którą głaskała Lily po włosach, zamarła w powietrzu.
„Obiecuję, że będę cicho” – błagała Lily, wciąż wpatrując się we mnie. „Obiecuję, że zostanę w pokoju, dopóki twoi chłopcy będą tutaj. Tylko proszę, mamusiu. Koniec z gorzkim sokiem”.
Pracownik policji przy łóżku spojrzał na doktora Evansa. Doktor Evans spojrzał na pracownika opieki społecznej. W ułamku sekundy między nimi trójką zaiskrzyło ciche, przerażone, profesjonalne porozumienie.
Wyraz twarzy lekarza zmienił się z uprzejmego zaniepokojenia w zimne, profesjonalne obrzydzenie. Powoli skierował wzrok na Chloe, której idealnie nałożony makijaż nagle nie był w stanie ukryć czystego, panicznego przerażenia, które szybko pozbawiało ją koloru.
Właśnie została skazana przez jedynego świadka, który naprawdę się liczył.
Rozdział 4: Diagnoza potwora
Chloe cofnęła się od łóżka, jakby się poparzyła. Uniosła ręce w geście obronnym, a jej głos był wysoki i piskliwy, pełen desperackiej, aroganckiej paniki.
Leave a Comment