„Tak”.
„I co?”
„Jest zdruzgotana. Sama chce ci powiedzieć. Domagała się spotkania z tobą.
Spojrzał w stronę drzwi, w stronę pokoju, w którym leżała jego siostra. Coś w nim zmiękło, a potem znowu zamilkło. „Porozmawiam z nią”.
Ulga zalała cię tak gwałtownie, że o mało nie sięgnęłaś po niego, ale widok jego twarzy cię powstrzymał. To nie była łaska. To była procedura.
Wstał i poszedł z tobą do pokoju Isabelli.
Już się obudziła, blada na poduszkach, z wyciszoną kreskówką na wiszącym na ścianie telewizorze, którego nie oglądała. Kiedy Adrien wszedł do pokoju, jej oczy rozszerzyły się tak szybko, że przypominało to obserwowanie pękającego szkła w chłodne dni. Przez jedno uderzenie serca znów wyglądała na dziewięć lat zamiast jedenastu, na tyle mała, że można ją było wtulić w ramiona i schować przed światem.
„Adrien” – wyszeptała.
Został przy drzwiach. „Cześć, Izzy”.
Przezwisko ją powaliło. Łzy popłynęły natychmiast.
„Przepraszam” – powiedziała, a jej głos się załamał. „Przepraszam, przepraszam, przepraszam”.
Nie podszedł bliżej.
Leave a Comment