Wpatrywałam się w ekran telefonu, próbując przekonać samą siebie, że to tylko moja wyobraźnia.
Na ziarnistym, czarno-białym obrazie z noktowizora Mia leżała nieruchomo na boku, jej klatka piersiowa unosiła się i opadała równomiernie z każdym oddechem.
W pokoju panowała cisza.
Jedynym ruchem było lekkie kołysanie się zasłon przy oknie.
Na chwilę materac przestał się poruszać i wszystko znów wydawało się normalne.
Potem znów się poruszył.
Nie dramatycznie – tylko powolny nacisk z dołu.
Jakby ktoś podparł się ramieniem lub kolanem.
Materac lekko zapadł się pod plecami Mii.
Serce zaczęło mi walić.
„Mia…” – wyszeptałam do siebie, choć nie mogła tego usłyszeć przez kamerę.
Ruch powtórzył się, tym razem silniejszy.
Materac lekko uniósł się na środku, a potem opadł.
Mój umysł rozpaczliwie szukał racjonalnego wytłumaczenia.
Może rama łóżka była uszkodzona.
Może pękła sprężyna.
Może nowy materac został nieprawidłowo zamontowany.
Ale żaden z nich nie wyjaśnił, co stało się później.
Koc lekko się uniósł u stóp Mii.
Wyglądało, jakby coś napierało od dołu.
„Mia” – powiedziałam głośno, już wstając.
Włożyłam szlafrok i pobiegłam korytarzem do jej pokoju, wciąż obserwując obraz z kamery na telefonie.
Drzwi były zamknięte.
W środku nic się nie poruszało.
Powoli otworzyłam drzwi.
Mia wciąż spała.
Materac wydawał się zupełnie normalny.
Leave a Comment