„W takiej chwili?”
„Nie dramatyzuj”.
Elena spojrzała na niego długo i prosto.
„Straciłeś prawo nazywać mnie dramatyczną w chwili, gdy wykorzystałeś mojego syna, żeby mnie obrazić”.
Daniel wstał.
„Pomogę ci”.
Patricia gwałtownie odwróciła głowę w jego stronę.
„Danielu, usiądź”.
„Nie”.
Wydawał się szczerze zaskoczony, jakby nikt w jego rodzinie nigdy wcześniej nie mówił językiem odrzucenia.
Ryan również wstał, z jeszcze większym wahaniem.
„Masz gdzieś iść dziś wieczorem?”
Elena zawahała się.
To był pierwszy czuły wyraz twarzy, na jaki sobie pozwolił od kilku minut.
„Wczoraj zarezerwowałem motel” – powiedział.
„Jutro miałam zdecydować, czy podpisać umowę najmu w Dayton.
„Zbierałam na kaucję i koszty prawne”.
„Czekałam na koniec semestru Noaha.
„Ale nie sądzę, żebyśmy mogli dłużej czekać”.
Daniel zamrugał.
„Wczoraj?”
Leave a Comment