Nie będę już dłużej patrzeć, jak je przed telewizorem, a ja połykam suchy makaron. Mam już dość tego, że jego wygoda jest ważniejsza niż cokolwiek innego.
Autobus przyjechał zaskakująco szybko. Wsiadłam, usiadłam przy oknie i zamknęłam oczy.
Nie wiedziałam, co wydarzy się jutro, w przyszłym tygodniu czy za miesiąc. Ale niepewność mnie nie przerażała.
Przyszłość w końcu była moja i nie musiałam się nią z nikim dzielić.
Nie było w niej Gergő z jego krzywym uśmiechem ani zapachu wędzonego mięsa.
Poczułam dziwną, słodko-gorzką satysfakcję. Noc urodzinowa rzeczywiście była niezapomniana – tylko nie tak, jak sobie wyobrażał.
I może właśnie tego potrzebowałam, żeby wyjść za drzwi, które zbyt długo trzymałam zamknięte.
Leave a Comment