„I tak wysyłasz synowi połowę pensji, a ja muszę was oboje utrzymywać?” – powiedział Gergő z wyrzutem, po czym głośno zatrzasnął drzwi. Ten upokarzający egoizm nie mógł już dłużej pozostać bez słów.

„I tak wysyłasz synowi połowę pensji, a ja muszę was oboje utrzymywać?” – powiedział Gergő z wyrzutem, po czym głośno zatrzasnął drzwi. Ten upokarzający egoizm nie mógł już dłużej pozostać bez słów.

Nie będę już dłużej patrzeć, jak je przed telewizorem, a ja połykam suchy makaron. Mam już dość tego, że jego wygoda jest ważniejsza niż cokolwiek innego.

Autobus przyjechał zaskakująco szybko. Wsiadłam, usiadłam przy oknie i zamknęłam oczy.

Nie wiedziałam, co wydarzy się jutro, w przyszłym tygodniu czy za miesiąc. Ale niepewność mnie nie przerażała.

Przyszłość w końcu była moja i nie musiałam się nią z nikim dzielić.

Nie było w niej Gergő z jego krzywym uśmiechem ani zapachu wędzonego mięsa.

Poczułam dziwną, słodko-gorzką satysfakcję. Noc urodzinowa rzeczywiście była niezapomniana – tylko nie tak, jak sobie wyobrażał.

I może właśnie tego potrzebowałam, żeby wyjść za drzwi, które zbyt długo trzymałam zamknięte.

Next »
Next »

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top