Bez słowa wróciłam do kuchni. Usiadłem na stołku i patrzyłem przez okno na ciemny dziedziniec, aż drżenie rąk powoli ustało.
Minęły trzy tygodnie, zanim Gergő oznajmił, że zbliżają się jego pięćdziesiąte urodziny.
„To ważna rocznica, musimy ją uczcić” – powiedział zadowolony. „Zapraszam jakieś piętnaście osób”.
Przyjdą chłopaki z warsztatu, kilku kolegów, nawet szef. Oczywiście, nakryjesz do stołu jak należy.
Zamiatałem właśnie okruszki ze stołu, nie odwróciłem się do niego.
„A czym?”
„Czym?” – zapytał niecierpliwie.
Odłożyłem szmatę i w końcu na niego spojrzałem.
„Jakie pieniądze miałeś na myśli?” – zapytałem cicho, gdy już otwierał usta, żeby odpowiedzieć.
Leave a Comment