„MAYA!”
To był Ryan.
Wbiegł do kościoła, wyglądając na rozczochranego. Miał przekrzywiony krawat i rozczochrane włosy. Obficie się pocił. Właśnie dostał SMS-a od „dziedziczki”, która go zwalniała i ujawniała żart.
Pobiegł nawą, zatrzymując się gwałtownie, gdy zobaczył Juliana, który mnie trzymał.
„Szefie?” Ryan sapnął, pochylając się, żeby złapać oddech. „Co… co ty tu robisz? Maya? Co się dzieje?”
Julian uśmiechnął się. To był uśmiech niczym u rekina, pełen zębów i bezlitosny.
„Właśnie zdążyłeś na ceremonię, Ryan” – powiedział Julian uprzejmie. „Usiądź. Jesteś teraz w ostatnim rzędzie”.
Część 4: Wymiana Władzy
Ryan patrzył to na swoją drżącą matkę, to na szefa, który trzymał narzeczoną. Powoli do niego docierało, a na jego twarzy malował się przerażenie.
„Fuzja…” – wyjąkał Ryan. „Isabella… powiedziała…”
Leave a Comment