„Zakochałem się w tobie trzy lata temu, w dymie i ogniu, kiedy powiedziałeś mi, żebym ze mną został. Dopiero teraz ci odpowiadam. Zostaję”.
Łzy znów napłynęły mi do oczu, ale to nie były łzy upokorzenia.
„Dobrze” – wyszeptałam. – „W takim razie ja też zostaję”.
Rozległo się pukanie do drzwi. Weszła stylistka z pokrowcem na ubrania.
„Panie Thorne” – powiedziała. – „Suknia, którą pan zamówił”.
Julian skinął głową. „Przebierz się” – powiedział. – „Mamy przyjęcie do wzięcia. I wierzę, że potrzebujesz koloru, który się broni”.
Otworzyłam torbę. Nie była biała. To była głęboka, wyzywająca, karmazynowa czerwień. Suknia balowa godna królowej, a nie ofiary.
„Myślę”, powiedział Julian z uśmieszkiem, „że skoro chcą cię splamić czerwienią, to równie dobrze możesz mieć ten kolor przy sobie”.
Część 6: Ostatni śmiech
Rok później.
Błyski fleszy oślepiały.
Wysiadłam z limuzyny, chłodne nocne powietrze musnęło moją skórę. Dziś wieczorem miałam na sobie złoto – lśniące, płynne złoto, które podkreślało każdą krzywiznę.
Julian stanął za mną. Zapiął marynarkę smokingową i natychmiast wziął mnie za rękę. Jego uścisk był tak mocny i opiekuńczy, jak ten na ołtarzu.
Byliśmy na dorocznej gali Titan Corp
Leave a Comment