„Słyszałem, jak dziś po południu w tym biurze żądałeś trzech milionów dolarów w zamian za milczenie. To jest wymuszenie, swoją drogą. Nie żałoba”.
Wyraz twarzy mojej matki migotał – strach, wyrachowanie, użalanie się nad sobą, furia. Wszystkie te stare, znajome składniki.
„Nie rozumiesz…”
„Nie” – powiedziałam. „Rozumiem doskonale. W tym problem”.
Derek w końcu odzyskał głos.
„Allison, posłuchaj mnie. To wymknęło się spod kontroli”.
Odwróciłam się do niego.
„Wymknęło się spod kontroli?”
Jego klatka piersiowa…
s szarpał się z uścisku agentów.
„Popełniłem błędy”.
„Zaaranżowałeś wezwanie, żeby wysłać mnie na strych”.
Jego twarz drgnęła.
„Przyprowadziłeś moją matkę i siostrę do mojego domu po północy. Dałeś mojemu szwagrowi broń. Potem powiedziałeś mu, gdzie mnie znaleźć”.
„Nigdy nie chciałem, żeby tak to wyszło”.
Zaśmiałem się raz.
Wyszło to chłodno i beznamiętnie.
„Więc jak dokładnie chciałeś, żeby to wyszło?”
Nie miał odpowiedzi.
Bo nie było takiej, którą normalny człowiek mógłby powiedzieć w obecności agentów federalnych, szeryfów i kobiety, którą właśnie próbował wymazać.
Briana osunęła się na podłogę.
Leave a Comment