Moja matka zbladła.
„Przestań dramatyzować”.
„Nie dramatyzuję”.
Trzasnął pieniędzmi o biurko.
„Nigdy nie byli bukmacherami. Nigdy nie byli długami pobocznymi. To byli ludzie, którym nigdy nie powinnam być winna. A ponieważ Allison wciąż żyje, ponieważ trust jest zablokowany, ponieważ wszystkie konta wokół mnie zamarzają, mam co najwyżej kilka godzin”.
Briana wyszeptała: „O mój Boże”.
To mógł być moment, w którym w końcu zrozumiała, że nie krążyła wokół łatwych pieniędzy.
Krążyła wokół lejowatego krasu.
Wtedy w drzwiach pojawiła się trzecia postać.
Jamal.
Z bliska wyglądał gorzej niż na stoczni. Włosy miał wilgotne od potu, nieogoloną szczękę, rękaw ciemny i sztywny od zaschniętej krwi. W prawej ręce trzymał pistolet.
Nikt w furgonetce obserwacyjnej się nie odezwał.
Kamera w biurze wszystko nagrała.
Derek odwrócił się.
Jamal uniósł pistolet.
„Odłóż kasę”.
Briana sapnęła i stanęła za moją matką.
„Jamal…”
Nie spojrzał na nią.
Patrzyłeś tylko na Dereka.
„Wystawiłeś mnie na molo. Wysłałeś mnie po swoją żonę, a potem próbowałeś mnie nakarmić tym, którym jesteś winien”.
Derek cofnął się w stronę regału z książkami.
„Nie tak się stało”.
„Dokładnie tak się stało”.
Moja matka, co niewiarygodne, pierwsza odzyskała głos.
„Jeśli ktoś dziś wieczorem wyniesie pieniądze z tego domu, to…
„Moja córka i ja”.
Śmiech Jamala był pełen wyczerpania i pogardy.
„Nie ma wystarczająco dużych pieniędzy, żeby naprawić to, co nadchodzi”.
Briana znowu zaczęła płakać.
„Potrzebujemy prawnika”.
„Nie” – powiedział Jamal bez emocji. „Potrzebowałaś go wczoraj”.
Oddech Dereka stał się płytki.
Leave a Comment