„To jedyny, jaki masz. Molo Cztery. Trzydzieści minut.”
Połączenie zostało przerwane.
Spojrzałem na Naomi.
Spojrzała na federalnego nadzorcę obok niej, barczystego mężczyznę z zespołu do spraw korupcji z obrączką na nadgarstku i zmęczonymi oczami, agenta specjalnego Ethana Cole’a.
Powiedział: „Zabierzemy go tam”.
Naomi skinęła głową.
„I pozwolimy mu mówić”.
Zapadł już zmierzch nad rzeką, zanim pierwsze nieoznakowane pojazdy zajęły pozycje wokół opuszczonej stoczni.
Nie poszedłem na molo. Agent Cole nie pozwoliłby na to i tym razem się nie sprzeciwiłem. Zostałem w furgonetce obserwacyjnej z Naomi, federalnym technikiem, i dwoma transmisjami na żywo – jedną z kamery z długim obiektywem skierowanej na nabrzeże, a drugą z mikrofonu kierunkowego, który przechwytywał ich głosy przez wieczorny wiatr.
Molo Cztery wyglądało jak koniec świata.
Rdza, czarna woda, ustawione w stosy kontenery, gołe maszty przeciwpowodziowe i biały szkielet starego dźwigu na tle nieba.
Derek przyjechał pierwszy ciemnym sedanem i wysiadł, rozglądając się po podwórku z nerwową czujnością człowieka, który nie wie już, kto go ściga.
Jamal wyłonił się spomiędzy dwóch stosów kontenerów pięć minut później.
Jego lewy rękaw był ciemny od krwi na przedramieniu. Nie strzał, domyślił się agent Cole. Raczej skaleczenie zardzewiałym metalem, potłuczonym szkłem albo jakimś wcześniejszym, nieudanym manewrem. Jamal trzymał się tak, jakby ból był niedogodnością, której jeszcze nie zdążył znienawidzić.
Zatrzymali się w odległości sześciu metrów od siebie.
Żaden z mężczyzn nie ufał sobie na tyle, by udawać.
„Gdzie ona jest?” zapytał Jamal.
Derek lekko rozłożył ręce.
„W rzędzie kontenerów. Uciekła, gdy usłyszała mój samochód”.
Jamal się nie ruszył.
„Zadzwoniła do mnie” skłamał Derek. „Ona chce układu. Myśli, że może się targować.”
„Z czym?”
„Zaufaniem.”
Jamal zaśmiał się raz.
Twardym, nieprzyjemnym dźwiękiem.
„Nie ma układu. Nie ma dla ciebie pieniędzy z zaufania.”
Leave a Comment