I dopilnowała, żeby nigdy nie dotarły do jego ojca.
Daniel powoli się cofnął, a jego myśli pędziły, łącząc wszystko.
Izolacja.
Cisza.
Odległość.
To nie był przypadek.
To było zaplanowane.
Zadzwonił jego telefon.
Nie chciał odebrać.
Ale odebrał.
„Danielu” – powiedział jego prawnik. „To nie wszystko”.
Daniel zamknął oczy.
„Co teraz?”
Pauza.
„Coś związanego z dokumentacją szpitalną”.
Otworzył oczy Daniela.
„Co z nimi?”
„Akt zgonu twojej matki”.
Cisza
.
Głos Daniela przycichł.
„Co z tym?”
„Są nieścisłości. Daty. Podpisy. Nawet wymieniony lekarz prowadzący nie istnieje w rejestrze.”
Serce Daniela zaczęło walić.
„Co mówisz?”
Kolejna pauza.
Potem padły słowa.
Powoli.
Wyraźnie.
Leave a Comment