Ani razu.
Ani dwa razy.
Wiele razy.
Palce Daniela zacisnęły się na papierze.
„Nie” – wyszeptał.
Ale to było.
Jasne.
Niezaprzeczalne.
Miała dostęp.
Miała kontrolę.
I przelewała pieniądze na długo, zanim Michael w ogóle dotknął konta.
Daniel przerzucił kolejne papiery.
Listy.
Niektóre otwarte, inne nie.
Jego imię i nazwisko na nich napisane.
Jego własny charakter pisma.
Ale nigdy ich nie wysłano.
Zostały przechwycone.
Ukryte.
Przechowane.
Nie zgubione.
Nie przeniesione.
Ukryte celowo.
Jego klatka piersiowa gwałtownie się uniosła.
„Wiedziała” – mruknął pod nosem.
Wiedziała, że próbował się z nimi skontaktować.
Wiedziała, że wysyłał pieniądze.
Leave a Comment