Daniel chwycił kluczyki i wyszedł z domu bez słowa.
Ojciec zawołał za nim.
„Dokąd jedziesz?”
Daniel zatrzymał się w drzwiach, a potem cicho powiedział: „Poznać prawdę”.
Jazda samochodem wydawała się dłuższa niż zwykle.
Jego dłonie mocno trzymały kierownicę, ale w środku wszystko drżało.
Nie jechał do Michaela.
Jeszcze nie.
Bo Michael nie był już centrum historii.
Był tylko fragmentem.
Komponentem, który został wykorzystany.
Daniel pojechał do starej dzielnicy – miejsca, którego nie odwiedzał od ponad dekady.
Ulice były takie same.
Wąskie. Zniszczone. Znajome.
Ale teraz wszystko wydawało się mniejsze, jakby czas je skurczył.
Zatrzymał się przed domem, w którym dorastał.
Wyglądał na opuszczony.
Farba łuszczyła się. Okna były zakurzone. Brama lekko uszkodzona.
To tutaj wszystko się zaczęło.
Daniel powoli wyszedł.
Powietrze wydawało się tu cięższe.
Leave a Comment