Słabe odbicie jej własnego, poobijanego ciała w zaciemnionym oknie po zachodzie słońca przekształciło się w brutalną mapę jej przetrwania.
Potem pojawiła się Rachel.
Grace nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo Derek zawęził jej świat, dopóki nie zobaczyła swojej najlepszej przyjaciółki z college’u wpadającej do pokoju z zaczerwienionymi oczami i ściskającej jej dłoń. Z nową falą żalu uświadomiła sobie, z ilu osób musiała zrezygnować, próbując być żoną, jakiej Derek od niej oczekiwał.
Rachel przeszła przez pokój dwoma długimi krokami i mocno go przytuliła.
„O Boże” – wyszeptała Rachel. „O, Grace”.
Grace kurczowo trzymała się drzewa, jak tonąca.
„Próbował nas zabić”.
Całe ciało Rachel drżało. „Wiem”.
Rozległo się pukanie do drzwi.
Connor Hayes stał tam w grafitowym garniturze, mężczyzna, który z daleka wyglądał na spokojnego, z bliska groźnie.
Grace rozpoznała go natychmiast w ostatnich, mglistych sekundach, zanim pochłonęła go ciemność.
Mężczyzna z zamrażarki.
Mężczyzna, którego Derek nienawidził.
„Uratowałeś nas” – powiedział.
Connor wszedł powoli, jakby podchodził do przestraszonego zwierzęcia.
„Uratowałeś ich” – powiedział. „Zostawiłeś ich przy życiu. Właśnie otworzyłem drzwi”.
Słowa uderzyły go mocniej, niż się spodziewał.
Nikt się do niego nie odzywał od tak dawna, jakby to on był dla niego ważny.
Connor przeniósł wzrok z Rachel na Grace. „Znam też Dereka Bennetta. Lepiej niż większość ludzi”.
Dr Matthews stał cicho, robiąc im miejsce.
Leave a Comment