Dwadzieścia minut później pojawia się dr Arthur Levin.
Ma pod siedemdziesiątkę, siwe włosy, chirurgiczną postawę i irytację człowieka przyzwyczajonego do bycia wzywanym przez miliarderów i za każdym razem znienawidzonego. Wchodzi do gabinetu, widzi ciebie, widzi medalion i zastyga w bezruchu.
Na jedną nieuważną sekundę przerażenie pozbawia jego twarzy dekad.
„Nie” – mówi cicho. „Nie, to niemożliwe”.
Sebastian prostuje się. „Zabawne. Właśnie to powiedziałem”.
Dr Levin nie odpowiada. Jego wzrok jest skupiony wyłącznie na tobie, na twojej twarzy, bada ją z gorączkową precyzją kogoś, kto porównuje strukturę kości do pamięci. Od razu tego nienawidzisz. Nienawidzisz, gdy ktoś patrzy na ciebie jak na zagadkę, która ma znaczenie tylko dlatego, że bogata, zmarła kobieta wykrwawiła się kiedyś na szpitalnym łóżku.
Głos Sebastiana rozbrzmiewa w pokoju.
„Powiedziałeś mi, że moja córka zmarła razem z moją żoną”.
Te słowa dzwonią ci w uszach.
Moja córka.
Chwytasz poręcz fotela tak mocno, że aż bolą cię paznokcie.
Dr Levin zdejmuje okulary i pociera grzbiet nosa. „Powiedziałem ci to, co miałem ci powiedzieć”.
„Przez kogo?”
Nie odpowiada wystarczająco szybko.
Sebastian uderza dłonią w biurko. „Przez kogo?”
Doktor Levin wzdryga się. Potem znowu na ciebie patrzy, a kiedy się odzywa, jego głos brzmi tak staro, że aż się wali.
„Na twojego ojca”.
Świat po tym zaczyna się dziwnie zachowywać.
Nie czarny. Nie wirujący. Po prostu zły, tak jak znajomy pokój staje się zły, gdy jeden mebel nagle ląduje w niewłaściwym miejscu i teraz całe twoje ciało wie, zanim umysł zdąży to nadrobić. Twój ojciec. Nie martwy, zanim się urodziłeś. Nie bezimienny. Nie jakaś nastoletnia fantazja, którą twoja matka pogrzebała, bo życie jest okrutne, a biedne kobiety uczą się przekształcać marzenia w praktyczne kłamstwa.
Sebastian Cross.
Wyraz twarzy Sebastiana stopniowo się zmienia. Szok. Odmowa. Wspomnienie. Furia. A pod tym wszystkim coś bardziej niszczycielskiego niż gniew.
Nadzieja.
„Nie” – mówi, ale nie ma w tym przekonania. „Mój ojciec był w Bostonie w tym tygodniu”.
Dr Levin patrzy na niego z dawną odrazą. „Twój ojciec był tam, gdzie jego wpływ był potrzebny”.
Ogień trzaska.
Na zewnątrz, gdzieś głęboko w domu, zegar stojący zaczyna wybijać godzinę.
Leave a Comment