“„Tato… proszę wróć do domu… ​​uderzyłem cię”

“„Tato… proszę wróć do domu… ​​uderzyłem cię”

„Tak, jest ranny.”

„Nie, nie mogę czekać.”

„Tak, ktoś jest w drodze.”

Ledwo pamiętam resztę rozmowy.

Pamiętam tylko, jak wsiadłem do samochodu i odjechałem.

Korek był koszmarem.

Samochody poruszały się po ulicach w żółwim tempie.

Każde czerwone światło było dla mnie jak osobista zniewaga.

Ścisnęłam kierownicę tak mocno, że aż zbielały mi palce.

„Chodź”, mruknęłam. „Chodź…”

Mój telefon zadzwonił ponownie.

Marcus.

„Jestem dwie przecznice stąd”, powiedział.

„Nie odzywaj się”.

„Wejdę”, dodał.

„Tylko go stamtąd wyprowadź”, powiedziałam szybko. „Najpierw Ethan”.

„Wiem”.

Ledwo pamiętam resztę podróży.

Tylko błyski.

Czerwone światło, na którym się nie zatrzymałam.

Klakson za mną.

Dźwięk mojego własnego oddechu – ostry, nieregularny.

back to top