“„Tato… proszę wróć do domu… ​​uderzyłem cię”

“„Tato… proszę wróć do domu… ​​uderzyłem cię”

Podniosłem słuchawkę.

„Hej, mistrzu” – powiedziałem, starając się mówić spokojnie i beznamiętnie. „Co się stało?”

Przez chwilę nic.

Tylko cichy, urywany oddech.

Potem usłyszałem – cichy, przerywany szloch.

Ścisnął mi się żołądek.

„Ethan?” Pochyliłem się do przodu na krześle, nagle nie mogąc nic usłyszeć w pokoju. „Hej, kolego, porozmawiaj ze mną. Co się stało?”

„Tato…”

Jego głos drżał, ledwo panował nad sobą.

„Proszę… wróć do domu”.

Krzesło zaskrzypiało głośno, gdy wstałem i uderzyło w ścianę za mną. Wszyscy zwrócili się w moją stronę. Ktoś chciał coś powiedzieć, ale nie mogłem usłyszeć.

„Ethan, posłuchaj mnie” – powiedziałem szybko, kierując się już do drzwi.

„Pójdę, dobrze? Ale powiedz mi, co się stało. Gdzie jest mama?”

„Nie ma go tu…” – wyszeptał.

„Kogo tam nie ma?”

„Chłopak mamy… Kyle…”

Moje serce zaczęło bić szybciej.

„Co mu jest, stary?”

Zapadła cisza. Drżący oddech.

back to top