Powitał mnie mój sąsiad, który podbiegł do mnie, gdy wróciłem z podróży służbowej.

Powitał mnie mój sąsiad, który podbiegł do mnie, gdy wróciłem z podróży służbowej.

Mała nie mogła mieć więcej niż kilka miesięcy.

Miała ciemne włosy, różową wełnianą czapeczkę i wielkie, senne oczy.

Smoczek poruszył się w kąciku jej ust, gdy delikatnie wciągnęła powietrze i uniosła rączkę.

Cofnęłam się o krok.

„Ja… nigdy nie miałam dziecka”.

Pani Kline zamarła.

Cała ulica zdawała się ucichnąć wraz z nią.

Jej uśmiech zniknął całkowicie, jakby spadła jej maska.

„Co masz na myśli?” zapytała.

Moje serce zaczęło walić.

„Mieszkam sama”.

Spojrzała na lalkę, potem na mnie, i cała krew odpłynęła jej z twarzy.

„Nie” – wyszeptała.

„Nie, to niemożliwe”.

Odstawiłam walizkę.

„Pani Kline, skąd się wzięła ta lalka?”

Jej ręce wyraźnie drżały.

„Z pani domu”.

Przez chwilę myślałam, że się przesłyszałam.

„Z mojego domu?”

„Zapukał do moich drzwi trzy noce temu” – powiedziała pani Kline drżącym głosem.

„Kobieta, która tam mieszka.

Powiedziała, że ​​jest pani siostrzenicą i że to nagły wypadek rodzinny.

back to top