Ani jednego błędu, albo zostaniesz zwolniony. Paul wyszedł z wyczerpaną twarzą. Następnego dnia Paul znalazł José w toalecie. José, czy wiesz cokolwiek o projektach ekonomicznych? Nie. Studiowałem ekonomię, tak. Pomóż mi. Proszę, zapłacę ci. Nie. Co? Ukradłeś mi tę pracę. Upokorzyłeś mnie.
Teraz chcesz mojej pomocy. Paul zacisnął pięści. Jeśli stracę tę pracę, Damarie też straci swoją. I ty też? Cała firma jest w niebezpieczeństwie. To nie mój problem. Powinieneś był wiedzieć, jak wykonywać swoją pracę. José, proszę. Nie. Ponieś konsekwencje swoich działań. José wyszedł. Tej nocy José nie spał.
W swoim studio wpatrywał się w sufit. Słowa Aléandry rozbrzmiewały echem. Cała firma. Myślał o wszystkich pracownikach, o rodzinach, które były zależne od ich pensji. Myślał o starszej kobiecie, która tak ciepło się do niego uśmiechnęła. O drugiej w nocy podjął decyzję. Ubrał się, wsiadł w nocny autobus i wrócił do firmy.
Ochroniarz go wpuścił. José włączył komputer Paula. Pojawiły się pliki projektu. To była katastrofa. Otworzył Excela i zaczął pracować. NPV, IRR, stopa dyskontowa, symulacja Monte Carlo, scenariusz krytyczny. Przeliczył wszystko. Linia po linii. Mijały godziny. Słońce wzeszło nad Abidżanem.
O siódmej rano José zapisał plik, wyłączył komputer i cicho wyszedł. Nikt nigdy się nie dowie, że uratował projekt. Wrócił do domu wyczerpany, ale spokojny. Zrobił to, co słuszne, nie dla Paula, ale dlatego, że było słuszne. Następnego ranka w firmie zawrzało.
Don Cheo Fernandez, wielki inwestor, przyjeżdżał na prezentację. José sprzątał hol, gdy zatrzymała się czarna limuzyna. Wysiadł z niej potężnie zbudowany biznesmen. Damarie powitała go nerwowo. Don Cheo, witaj, pani Aléandra czeka na ciebie. W sali konferencyjnej Aléandra i Paul już siedzieli.
Leave a Comment