„Dla mnie już tak” – odpowiedziałem.
„Nastawiłeś ją przeciwko mnie”.
„Nie” – powiedziałem. „Sam to zrobiłeś”.
Kiedy groźby nie zadziałały, zmienił taktykę.
Tydzień później otrzymaliśmy zawiadomienie.
Próbował doprowadzić do uznania Carmen za niepoczytalną.
Wpatrywałem się w dokument z niedowierzaniem.
„On nie może mówić poważnie”.
Carmen tylko westchnęła.
„On jest zdesperowany”.
—
Rozprawa sądowa miała się odbyć w następnym miesiącu.
W dniach poprzedzających ją oskarżenia Álvara stawały się coraz bardziej wyrafinowane. Przedstawiał Carmen jako zagubioną, niestabilną, manipulowaną przeze mnie.
Byłoby to prawie przekonujące – gdybyś jej nie znał.
W dniu rozprawy sala sądowa była pełna.
Álvaro stał z boku, opanowany jak zawsze, a jego prawnik mówił pewnym głosem.
Potem przyszła kolej na Carmen.
Podeszła do mównicy powoli, ale zdecydowanie.
A kiedy się odezwała, w jej głosie nie było śladu słabości.
Odpowiadała na każde pytanie jasno. Precyzyjnie.
Przypominała sobie daty, transakcje, rozmowy – szczegóły, które nie pozostawiały miejsca na wątpliwości.
Leave a Comment