Oddaj klucz do naszego mieszkania
Moja mama, Margaret, pewnego niedzielnego popołudnia delikatnie położyła dłoń na mojej, a jej oczy były zamyślone. Twój ojciec i ja już podjęliśmy decyzję – powiedziała ciepłym, ale stanowczym głosem. Sprzedajemy domek. Dam ci czterdzieści tysięcy funtów na zaliczkę. Dość już tego włóczenia się po wynajmowanych kawalerkach, potrzebujesz porządnego domu.
Siedziałem nieruchomo, z herbatą zawieszoną w połowie drogi do ust. Moja żona, Alice, przestała żuć ciasto francuskie, widelec zamarł w powietrzu.
Mamo, serio? Ostrożnie odstawiłem kubek. Domek? Spędzasz tam każde lato.
Dasz radę – odpowiedziała, zerkając na mojego ojca. James, powiedz mu.
Tata, który był zajęty dżemem i tostem, w końcu podniósł wzrok. Twoja mama ma rację. To nasz dom od czterdziestu lat. Dach przecieka, płot gnije – po prostu niekończące się zamieszanie. Poza tym, wy dwoje potrzebujecie gdzieś mieszkać.
Tato, cóż, oszczędzajmy sami – zaprotestowałem. Jeszcze rok, dwa. Może trzy.
Leave a Comment