„Słucham?”
„Powiedziałam, że nie”.
Wstał. „Nie rozumiesz, o co chodzi”.
„Rozumiem doskonale”.
Próbował zastraszenia. Próbował logiki. Próbował poczucia winy.
„Firma potrzebuje przywództwa”.
„Ma przywództwo”.
„Nie możesz tym zarządzać”.
„Nie muszę”.
Potem przesunęłam dokument powierniczy po stole.
Przeczytał go. Powoli krew odpłynęła mu z twarzy.
„To nieważne” — wyszeptał.
„Zostało podpisane cztery lata temu”.
„Tata nigdy mi nie powiedział”.
„To było celowe”.
Spojrzał na mnie z niedowierzaniem. „Mówisz, że jesteś akcjonariuszem większościowym”.
„Tak”.
Przez chwilę widziałem to wszystko na jego twarzy – fiasko planu, świadomość, że Robert go przechytrzył, szok, że nie jestem już przeszkodą, którą mógł oczarować lub zignorować.
Potem znów wybuchnął w nim gniew.
„Zostałeś zmanipulowany”.
„Masz rację w jednej sprawie” – powiedziałem cicho. „Zostałem zmanipulowany”.
Leave a Comment