Wyraz jego twarzy się zmienił.
Dwadzieścia minut później rozmawiałam z detektyw Eleną Ruiz w małym pokoju przesłuchań.
Słuchała, nie przerywając, a potem zadała pytanie, którego unikałam.
„Czy ktokolwiek miałby powód, żeby wziąć na celownik swojego syna?”
„Nie”.
Powiedziałam to za szybko.
Bo w chwili, gdy to powiedziałam, pomyślałam o starszym bracie mojego byłego męża, Terrym.
Zjawił się trzy miesiące wcześniej, pijany i wściekły.
, o pieniądzach, które mój były „wziął” podczas rozwodu.
Zadzwoniłam na policję, kiedy odmówił odejścia.
Wrzeszczał od drzwi, że nastawiam Noaha przeciwko rodzinie i że „żałuję, że narobiłam sobie wrogów”.
Opowiedziałam o tym wszystkim detektywowi Ruizowi.
I jeszcze coś.
Szkoła Noaha niedawno wysłała e-mail z ostrzeżeniem o mężczyźnie, którego widziano w pobliżu miejsca balu maturalnego i który wypytywał dzieci o samochody ich rodziców.
Szkoła nazwała to „odosobnionym incydentem”.
Po prostu to przerabiałam i o tym zapomniałam.
Leave a Comment