Zachowała neutralny wyraz twarzy. Mam pracę do wykonania. Jacob, wybaczysz mi, zanim zdążyła go minąć, wyciągnął rękę i dotknął jej ramienia. Jego palce zastygły dłużej niż było to konieczne. Sophia zamarła. Wiesz, Jacob powiedział, zniżając głos. Mogłabym ci znacznie ułatwić życie. Sophia gwałtownie cofnęła rękę. Jej skóra na ciele przeszyła dreszcz. Co masz na myśli? – zapytała. Jej napięty głos sprawił, że Jacob uśmiechnął się ironicznie. Jesteś tu nowa, ale mam wpływ. Mogę zapewnić ci lepsze traktowanie, lepsze możliwości, a może nawet coś większego niż ta żałosna praca.
Sprzątanie. Wystarczy, że lekko się pochylił, żeby mnie uszczęśliwić. Żołądek Sophii skręcił się z obrzydzenia. Cofnęła się o krok, nie spuszczając z niego wzroku. Nie, powiedziała stanowczo. Uśmiech Jacoba lekko zbladł. Pomyśl o tym, kochanie, ciężko pracujesz, ale nikt cię nie szanuje. Mogłabym to zmienić. Mogłabym cię chronić. Sophia zacisnęła pięści. Nie potrzebuję twojej ochrony. Wyraz twarzy Jacoba pociemniał. Powinnaś uważać, jak do mnie mówisz. Mam tu dobrą reputację i nikt by mi nie uwierzył. Trochę sprzątaczki zamiast mnie.
Puls Sophii pulsował w uszach, ale nie dawała tego po sobie poznać. Strach, może teraz nikt mi nie uwierzy, powiedziała cicho, ale ludzie zawsze pokazują, kim naprawdę są i Prędzej czy później poniosą konsekwencje. Jacob prychnął wielkimi słowami, jakby był nikim. Przeszedł obok niej i szarpnięciem otworzył drzwi. Pożałujesz tego. Powiedział, zanim wyszedł. Sophia drżącym oddechem zobaczyła już wystarczająco dużo. Wychodząc z pokoju, zauważyła twarze pracowników wokół niej. Niektórzy patrzyli na nią ze współczuciem, inni unikali jej wzroku, udając, że nie widzieli.
Widzieli, co się właśnie stało, ale niektórzy, jak Michael, patrzyli na Jacoba zmrużonymi oczami, wyraźnie zniesmaczeni. Sophia wiedziała wtedy, że nie wszyscy w biurze byli ślepi na działania Jacoba. Niektórzy po prostu bali się zabrać głos, ale nie musieli się już bać, bo jego czas dobiegał końca. Nadszedł dzień ogólnego zebrania personelu. Miało być jak zawsze.
inne, ale Jacob nie wiedział, że wydarzy się coś wielkiego. Sophia stała z tyłu sali konferencyjnej w swoim uniformie sprzątaczki.
Kiedy pracownicy zajmowali swoje miejsca, Jacob jak zwykle wszedł z przesadnie pewnym siebie uśmieszkiem, zupełnie nieświadomy, że jego świat zaraz się zmieni dokładnie o 10:00. Pan Adams, prezes, wszedł do sali. Rozmowy ucichły, gdy zajął miejsce na czele stołu. Był człowiekiem o spokojnej, ale władczej postawie. Dziękuję wszystkim za przybycie. Pan Adams zaczął: „Zwołałem to spotkanie w związku z bardzo ważnym ogłoszeniem, ale zanim zaczniemy, jego wzrok padł na Sophię, która stała cicho przy drzwiach, zanim
Leave a Comment