y ścieżką. Znalazł stary baobab z korzeniami oplatającymi ziemię, tworząc idealną kryjówkę. Wykopał tam kolejny, głębszy dół. Ostrożnie włożył do środka plastikową torbę i przykrył ją ziemią, liśćmi i gałęziami, aż była całkowicie ukryta.
Zapamiętał to miejsce, każde drzewo i krzak wokół niego.
Obie był mądry ponad swój wiek. Nie myślał najpierw o kupowaniu bezużytecznych rzeczy ani eleganckich ubrań. Myślał tylko o ojcu. Miał teraz pieniądze, wystarczająco dużo, by odmienić życie.
Ale coś kazało mu wrócić do domu. Myślał o ojcu, chorym i samotnym. Musiał wrócić i sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku.
Z nowym celem Obie rozpoczął długą podróż powrotną do wioski.
Kiedy w końcu dotarł, zmęczony i zakurzony, słońce zachodziło. Jego macocha siedziała w ogrodzie, dumna jak zawsze. Na jego widok zmrużyła oczy.
„No, no, patrzcie, kto postanowił wrócić” – zadrwiła. „Leniwiec wraca – i to akurat na czas, żeby usłyszeć kolejne złe wieści”.
Obie nie ustąpił. „Jakie złe wieści, mamo? O czym ty mówisz?”
„Twój biedny, bezużyteczny ojciec” – powiedziała z okrutnym śmiechem. „Jest chory, bardzo chory, w szpitalu. I nawet nie myśl o tym, żeby mnie prosić, żebym poszła. Nikt nie będzie marnował czasu ani pieniędzy na takiego biednego staruszka jak on”.
Obie był przerażony. Jego ojciec w szpitalu.
Nie czekał na kolejne słowa. Odwrócił się i pobiegł w kierunku wiejskiego szpitala.
Leave a Comment