Roześmiała się – szczerze, po raz pierwszy od tygodni.
„Robisz to źle”.
„To mnie naucz”.
Ich oczy się spotkały.
Coś między nimi zaiskrzyło – delikatne, niezaprzeczalne.
Potem rozmawiali częściej.
Pytał o jej rodzeństwo, przeszłość, marzenia.
„Kim chciałaś zostać jako dziecko?” – zapytał ją pewnego dnia.
„Pielęgniarką” – odpowiedziała. „Ale życie miało inne plany”.
„Może nie jest za późno”.
„Może”.
Wtedy pewnego dnia, stojąc zbyt blisko w kuchni, Alex to powiedział.
„Tamara, chyba się w tobie zakochuję”.
Zaparło jej dech w piersiach.
„Proszę, nie mów tak”.
„Dlaczego nie? To prawda”.
„Bo to nie w porządku. Jesteś bogata. Ja jestem tylko pokojówką”.
„Nie jesteś byle kim” – powiedział cicho.
Odwróciła wzrok. „Jeśli twoja matka to usłyszy, zniszczy mnie”.
„Wtedy będzie musiała najpierw przeze mnie przejść”.
Wiktoria już coś podejrzewała.
Widziała, jak Alex bronił Tamary, jak się do niej uśmiechał, jak jego serce skłaniało się ku niej.
Pewnego ranka skonfrontowała się z nim.
„Co jest między tobą a tą dziewczyną?”
„Nic, czym powinieneś się martwić.”
„Nie kłam. Widzę, jak na nią patrzysz.”
Alex odstawił kawę.
„Tak. Zależy mi na niej.”
Wiktoria patrzyła na niego z niedowierzaniem. „Nie możesz mówić poważnie.”
„Mówię poważnie. Jest miła, silna i prawdziwa.”
„Jest pokojówką!”
„Uratowała mi życie.”
Głos Wiktorii stał się ostrzejszy. „Znam dziewczyny takie jak ona. Zaczynają skromnie, a potem zapominają, gdzie ich miejsce.”
Leave a Comment