„Nie przegap” – powiedziała cicho Tamara.
Następnego ranka stanęła przed masywną białą bramą, która wyglądała jak ze snu.
Rezydencja za nią była ogromna – szklane okna, marmurowe podłogi, wszędzie kwiaty. Nigdy nie widziała czegoś tak pięknego.
Strażnik otworzył bramę.
„Panno Tamaro?”
„Tak.”
„Pani Grace pani oczekuje.”
W środku pachniało różami i polerowanym drewnem.
Przy wejściu powitała ją surowa kobieta po pięćdziesiątce.
„Jestem panią Grace. Prowadzę ten dom. Pani odpowiada przede mną. Zrozumiano?”
„Tak, mamo.”
Pani Grace poprowadziła ją przez długie korytarze pełne kryształów, dzieł sztuki i złota.
„Posprzątasz salon, korytarz i gabinet pana Alexa. Nie dotykaj tego, czego nie powinnaś, i nie rozsiadaj się zbyt wygodnie. Nie
„Zatrzymaj personel, który sprawia kłopoty”.
Tamara skinęła głową i natychmiast zabrała się do pracy.
Po raz pierwszy od lat poczuła się bezpiecznie.
Późnym popołudniem, odkurzając pianino w salonie, usłyszała kroki.
Odwróciła się.
To był Alex.
Uśmiechnął się.
„Przyszedłeś”.
„Tak, proszę pana”.
„Proszę przestać mówić do mnie „proszę pana”.
Tamara uśmiechnęła się nerwowo. „Nie mogę mówić do ciebie Alex”.
Zaśmiał się. „To mów do mnie, jak ci wygodnie”.
Spuściła wzrok. „Dobrze… proszę pana”.
Znów się zaśmiał. „Jesteś niemożliwy”.
Od tego dnia między nimi zaczęła narastać cisza.
Leave a Comment