Biedny sierota uratował człowieka, nie wiedząc, że jest miliarderem

Biedny sierota uratował człowieka, nie wiedząc, że jest miliarderem

Tamara natychmiast wstała.

W prywatnej sali mężczyzna leżał blady, ale żywy, z zabandażowaną głową i otwartymi, czujnymi oczami.

Uśmiechnął się blado.

„A więc to ty jesteś tą dziewczyną, która mnie uratowała”.

Tamara zatrzymała się w drzwiach. „Tak, proszę pana”.

„Stał pan na deszczu”.

„Tak”.

Przyjrzał się jej twarzy. „Dlaczego?”

Spuściła wzrok. „Bo nikt inny nie chciał pomóc”.

Uśmiechnął się z niedowierzaniem. „Ryzykowałeś życie dla obcej osoby”.

Tamara wzruszyła ramionami. „Życie i tak jest ciężkie, proszę pana. Jeśli możemy komuś pomóc, powinniśmy to zrobić”.

Zaśmiał się słabo. „Mówisz jak ktoś, kto cierpiał”.

„Może”.

Po chwili zapytał: „Jak masz na imię?”

„Tamara”.

„Tamara” – powtórzył zamyślony. „Jestem Aleksander. Aleksander Maurycy”.

Następnego dnia był silniejszy. Tamara odwiedziła go ponownie, tylko po to, by upewnić się, że wraca do zdrowia. Nie zamierzała zostać długo.

Kiedy się odwracała, by wyjść, zatrzymał ją.

„Proszę zaczekać”.

Odwróciła się.

„Nie wiem, jak panu dziękować”.

„Nie musi pan. Cieszę się, że pan żyje”.

„Ale jestem panu winna więcej niż słowa”.

Tamara pokręciła głową. „Nie, proszę pana. Nie jest mi pan nic winien. Proszę na siebie uważać”.

Wyszła cicho, spodziewając się, że już go nigdy nie zobaczy.

Ale tydzień później przed małym hotelem, w którym pracowała, zatrzymał się czarny luksusowy samochód.

Wszyscy odwrócili się, żeby spojrzeć.

Alexander wysiadł, ubrany w czarną koszulę i spodnie, spokojny i opanowany.

Tamara zamarła.

„Proszę pana… pan tu przyjechał?”

„Musiałam pana znaleźć”.

Kierownik hotelu nerwowo wybiegł, ale wzrok Alexa utkwił w Tamarze.

back to top