Oczy Renaty
Zmiękła. „Bo jeśli sprawy potoczą się tak, jak lekarze przewidują” – powiedziała – „mogę nie zostać tu długo”. Zrobiła pauzę. „A twoje córki zasługują na stabilizację. Nie na zamęt”.
Serce waliło ci jak młotem. Chciałaś być zła na życie za napisanie takiej fabuły. Chciałaś krzyczeć, że to niesprawiedliwe, że w końcu uczysz się oddychać, a teraz wszechświat domaga się nowego rodzaju odwagi.
Renata sięgnęła do teczki i wyciągnęła kolejny dokument. Nie medyczny.
Prawny.
Przeczytałaś nagłówek i żołądek ci podskoczył: Wniosek o ustanowienie opieki. Plan awaryjny opieki. Autoryzacja opieki doraźnej.
Renata mówiła ostrożnie. „Nie próbuję ci ich odebrać” – powiedziała szybko, jakby potrafiła odczytać twój strach. „Nigdy bym tego nie zrobiła”. Jej ręce po raz pierwszy lekko zadrżały. „Staram się upewnić, że nikt nie będzie mógł ci ich odebrać”.
Spojrzałaś ostro w górę. „Kto by chciał?” – zapytałaś.
Twoja była przełknęła ślinę, czując, jak ogarnia go wstyd. „Moja matka” – przyznał cicho.
Leave a Comment