Zaschło ci w ustach. „Renata…” wyszeptałaś.
Skinęła głową. „To rak” – powiedziała, jakby wymieniała pogodę. „I szybko się zmienia”.
Poczułaś, jak pokój się przechyla. Spojrzałaś na byłego męża, oczekując, że zaprzeczy, będzie się kłócił, że zrobi z tego sprawę o sobie. Ale on tylko wpatrywał się w podłogę jak człowiek, któremu w końcu skończyły się wymówki.
Głos Renaty brzmiał spokojnie. „Dowiedzieliśmy się trzy tygodnie temu” – powiedziała. „Rozpoczęłam badania. Potem zachorowała twoja najmłodsza córka”. Przerwała, przełykając ślinę. „Sprzedałam samochód, żeby ją leczyć, bo to było pilne”.
Przypomniałaś sobie plotkę. Przypomniałaś sobie własne niedowierzanie. A teraz ta ofiara nabrała dla ciebie dodatkowego znaczenia. Nie była po prostu hojna. Ścigała się z czasem, o którym nikt z was nie wiedział.
„Nikomu nie powiedziałam” – kontynuowała Renata. „Ani twoim dziewczynom. Nawet jemu”. Spojrzała na twoją byłą, a w jej spojrzeniu nie było romantyzmu, tylko odpowiedzialność. „Bo nie chciałam, żeby spędziły ślub płacząc po mnie”.
Gardło cię piekło. „Dlaczego mi mówisz?” – zapytałaś, ledwo oddychając.
Leave a Comment