„Co to ma wspólnego z nami?” zapytała, jak zawsze bezpośrednia.
Wesley sięgnął po dłoń córki.
„No cóż, dynio, okazuje się, że Clara też jest moją córką, co oznacza, że wy dwie jesteście siostrami. Przyrodnimi siostrami”.
Słowa zawisły w powietrzu, nieodwracalne i potężne.
Oczy Clary rozszerzyły się, a jej wzrok przesunął się z matki na Wesleya.
„Jesteś moim tatą?” zapytała cicho, ale spokojnie. „Tym, który pomaga ludziom?”
Wesley skinął głową, a emocje ścisnęły mu gardło.
„Tak. Jestem. Po prostu nie wiedziałam o tym do niedawna. Gdybym wiedziała, byłabym tu dla ciebie. Obiecuję.”
Szczerość w jego głosie zdawała się do niej docierać. Powoli skinęła głową, analizując nową rzeczywistość z zaskakującym spokojem.
Reakcja Maisie była inna.
Odsunęła dłoń od Wesleya, a jej twarz się skrzywiła.
„Też jesteś jej ojcem? Czy to znaczy, że teraz będziesz z nimi? Zostawisz mnie tak jak mama?”
Strach w jej głosie go załamał.
Znów się do niej wyciągnął, ale ona cofnęła się i skrzyżowała ramiona na piersi.
.
„Nie, Maisie. Nigdy. Jesteś moją córką i nic tego nie zmieni. Nigdzie się nie wybieram. Po prostu trochę powiększamy rodzinę”.
Wyjaśnienie nie uspokoiło jej.
Łzy napłynęły jej do oczu, odwróciła się i pobiegła z powrotem do domu, zatrzaskując za sobą drzwi.
Wesley ruszył, żeby pójść za nią, ale Vivien delikatnie położyła mu dłoń na ramieniu.
„Daj jej chwilę” – powiedziała cicho. „To dużo do przetworzenia”.
Potem zwróciła się do Clary, która obserwowała scenę poważnym wzrokiem.
Leave a Comment