Pauza tak ciężka, że aż ziemia się chwiała.
„Lokalizacja” – powiedział.
Powiedziałam mu to.
A potem, ponieważ ból czyni cię uczciwym w sposób, na jaki duma nigdy nie pozwala, dodałam:
„Nie pozwól, żeby ktokolwiek z nich odszedł z myślą, że wygrał”.
Nie powiedział, że to zrobi.
Nie musiał.
„Wysyłam Marco” – powiedział cicho. „Nie zasypiaj”.
Połączenie się urwało.
Dziesięć minut później…
Usłyszałam buty.
Nie wypolerowane mokasyny Ethana.
Buty.
Drzwi do piwnicy zatrzasnęły się z trzaskiem pękającego drewna.
Leave a Comment