WRÓCIŁ JAKO MILIONER… I ODNALEZIŁ SWOJĄ MIŁOŚĆ Z DZIECIŃSTWA, JEDZĄC STARY CHLEB W BŁOCIE

WRÓCIŁ JAKO MILIONER… I ODNALEZIŁ SWOJĄ MIŁOŚĆ Z DZIECIŃSTWA, JEDZĄC STARY CHLEB W BŁOCIE

Powiedziała szyderczo. „Winiesz mi bibliotekę, Renato. Nie pokój hotelowy”.

Kiwasz głową, bo ma rację.

„To pomóż mi ją zbudować” – mówisz. „Na serio. Tym razem to ty masz prawo własności”.

Patrzy na ciebie, jakbyś mówił obcym językiem.
Pies przyciska się do jej nogi, wyczuwając jej niepewność.
Nadzieja jest niebezpieczna dla ludzi takich jak ona.
Nadzieja boli dwa razy: raz, gdy w nią wierzysz, i drugi raz, gdy zawodzi.

Twoja asystentka przychodzi z parasolem, jedzeniem i kocem.
Lívia początkowo niczego nie dotyka.
Kładziesz jedzenie obok niej i cofasz się, pokazując jej, że nie będziesz naruszał jej godności. Pies wącha kanapkę i cicho skomle.

Przełamuje ją na pół i karmi najpierw psa.
Potem je, powoli, jakby bała się, że zniknie.
Odwracasz wzrok, bo patrząc, jak przeżuwa, czujesz się, jakby twoje własne poczucie winy stawało się rzeczywistością.

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top