To nie obcy.
To Tomás, twój kuzyn. Ten sam kuzyn, który poklepywał cię po plecach na rodzinnych przyjęciach i mówił: „Nie zapomnij o nas, kiedy będziesz bogaty”. Ten sam kuzyn, któremu ufałeś, że „pomoże” twoim rodzicom, gdy pojawi się problem z bankiem, że „załatwi” sprawy w mieście, gdy jesteś zbyt daleko, by zrobić to samemu.
Ma na sobie starą kurtkę twojego ojca, jakby należała do niego.
A sposób, w jaki na ciebie patrzy, nie jest zaskoczeniem.
To irytacja… jakbyś przyszedł wcześniej na imprezę, na którą cię nie zaproszono.
„No cóż”, mówi Tomás, leniwymi palcami przecierając oczy z zaspanych. „Patrz, kto w końcu przypomniał sobie o swoich korzeniach”.
Twój ojciec sztywnieje obok matki.
Dziewczynka ściska matkę mocniej, rzucając spojrzenia, jakby znała już mężczyzn takich jak Tomás.
Czujesz, jak krew w żyłach robi ci się zimna i ostra.
„Tomás”, mówisz cicho. „Co ty tu robisz?”
Tomás wzrusza ramionami i podchodzi bliżej, jego buty głucho stukają o klepisko.
Leave a Comment