Początkowo się nie ruszasz.
Twój mózg nie chce przyjąć tego, co mówią twoje oczy: rodzice na klepisku, włosy matki przerzedzone i posiwiałe, dłonie ojca popękane jak stare drewno i mała dziewczynka zwinięta między nimi niczym ostatni ciepły węgielek w dogasającym ogniu.
Wtedy słyszysz kroki.
Powolne. Ciężkie. Znajome.
Cień w tylnym pokoju przesuwa się i mężczyzna wchodzi w półmrok, jakby był właścicielem powietrza.
Leave a Comment