Diana Russo – prawniczka Anthony’ego – siedziała po prawej stronie Caroline. Reputacja Diany poprzedzała ją niczym cień. W kręgach korporacyjnych słynęła ze strategicznej bezwzględności, z tego rodzaju prawniczki, która uśmiechała się, gdy rozcinała ci skórę, a potem podawała chusteczkę.
Diana wyćwiczonym, niemal eleganckim ruchem przesunęła teczkę w stronę Caroline. „Przejdziemy jeszcze raz przez warunki, a potem sfinalizujemy podpisy”.
Caroline skinęła głową.
Dyskusja toczyła się przewidywalnie, omawiając aktywa, nieruchomości i alokacje finansowe. Anthony wykazał się niezwykłą hojnością – być może poczuciem winy, być może niecierpliwością, a może faktem, że miał już przygotowane nowe życie i chciał się do niego wprowadzić bez żadnych zobowiązań.
Vanessy Hale nie było w pokoju, ale jej obecność i tak była wyczuwalna. Ambitna dyrektorka ds. marketingu. Następczyni, która dobrze wyglądała na zdjęciach.
Anthony mówił o penthousie i nieruchomości wakacyjnej jak o figurach szachowych. Zaproponował Caroline ugodę, która zaparłaby dech w piersiach mieszkańcom jej dawnej dzielnicy.
Caroline słuchała bez reakcji.
Siedem miesięcy nauczyło ją nowego rodzaju dyscypliny: nie dyscypliny zaprzeczania, ale dyscypliny skupienia.
Kiedy Diana odwróciła się do niej z uniesionym długopisem, Caroline cicho powiedziała: „To jest do przyjęcia”.
Brwi Anthony’ego lekko uniosły się, jakby spodziewał się dalszej walki.
„Wydajesz się dziś wyjątkowo opanowany” – zauważył nagle, przerywając monotonię procedur nutą podejrzliwości. „Czy mogę zapytać,
Czy ktoś nowy ostatnio przykuł twoją uwagę?”
Caroline stanowczo spojrzała mu w oczy.
„Moje życie osobiste nie wymaga już twojej oceny ani aprobaty, Anthony” – powiedziała.
Leave a Comment