Margaret szarpie ramionami. „Bądź cicho. Miałaś zrobić swoją część”.
To zdanie wisi w powietrzu, jadowite i odkrywcze. Oczy Ruiza wędrują w twoją stronę, szybkie i oceniające. „Wysoki Sądzie” – mówi cicho – „czy chcesz, żebyśmy ich rozdzielili?”
„Tak” – odpowiadasz natychmiast. „I chcę, żeby spisano zeznania. Od wszystkich”.
Ruiz kiwa głową, już się poruszając. „Rozumiem”.
Gdy Margaret jest prowadzona w stronę drzwi, wykręca szyję do tyłu i rzuca ci uśmiech niczym nóż. „Myślisz, że to już koniec?” mruczy. „Mój syn nigdy ci nie wybaczy”.
Spotykasz się z nią wzrokiem, nie mrugając. „Wtedy pomogę mu nauczyć się, co tak naprawdę znaczy wybaczenie”.
Kiedy drzwi się za nimi zamykają, pokój ulatuje. Pielęgniarka odkłada Noaha z powrotem do łóżeczka obok Nory, poprawiając koc rękami, które robiły to już tysiące razy. Sprawdza twoje parametry życiowe, widzi krew na twojej wardze, a jej twarz marszczy się z profesjonalnego gniewu.
„Udokumentuję wszystko” – mówi cicho. „Każdy ślad. Każdy szczegół”.
„Dziękuję” – szepczesz.
Ruiz pozostaje w postawie pełnej szacunku, ale napiętej, jakby czekał na drugą falę. „Wysoki Sądzie” – mówi – „nie wiedziałem, że pan tu jest”.
„O to właśnie chodziło” – odpowiadasz.
Kiwa głową, rozumiejąc o wiele więcej niż tylko twoje słowa. „Jeśli pan chce” – proponuje – „możemy wystawić funkcjonariusza przed pańskim apartamentem”.
„Tak” – mówisz ponownie. „I chcę, żeby natychmiast zabezpieczono nagrania z monitoringu szpitalnego”.
Leave a Comment