Nie zrobi jej krzywdy. Dobra, jestem już w samochodzie. Nie rozmawiaj ze mną przez telefon. Kiedy Jasmine jechała pustymi ulicami, Chenise po raz pierwszy od miesięcy naprawdę przyjrzała się swojej okolicy. Małe domy stały w równych rzędach, każdy z ogródkami i amerykańskimi flagami. To miał być amerykański sen, życie, na które pracowała.
Ale sny mogły przerodzić się w koszmary tak powoli, że nie zauważyłeś tego, dopóki nie wpadłeś w ich pułapkę. Chenise ze mną rozmawiała. Jak bardzo jesteś ranna? Chenise sprawdziła stan swoich obrażeń. Jej lewe oko było spuchnięte. Miała rozciętą wargę. Jej skóra głowy była obolała w miejscu, gdzie wyrwano jej włosy. Żebra bolały ją od uderzenia w blat.
Myślę, że wszystko w porządku. Nic nie złamane. To nie w porządku, kochanie. Nic z tego nie jest w porządku. Radiowóz jechał powoli.
W dół ulicy, a Chenise instynktownie schowała się za drzewo. Nie była jeszcze gotowa, żeby rozmawiać z policją. Nie była gotowa, żeby to oficjalnie zgłosić. Kiedy to zgłosi, nie będzie już odwrotu. Widzę cię, powiedziała Jasmine.
Chenise podniosła wzrok i zobaczyła swoją przyjaciółkę, Silver Hondę, podjeżdżającą do krawężnika. „Chodź”. Chenise odłożyła słuchawkę i podeszła do samochodu, nagle czując się skrępowana swoim wyglądem. Jasmine spojrzała na nią, a jej wyraz twarzy stwardniał jeszcze bardziej. „O nie, do cholery, nie” – powiedziała Jasmine, sięgając po drzwi pasażera. „Wsiadaj.
Kończymy to dziś wieczorem”. Jadąc do szpitala, Chenise dostrzegła swoje odbicie w bocznym lusterku. Jej twarz była w nieładzie, włosy potargane tam, gdzie nie zostały wyrwane. Wyglądała jak ofiara i ten widok przyprawił ją o mdłości. „Powinnam była wyjść wcześniej” – powiedziała cicho. „Nie rób tego” – odpowiedziała stanowczo Jasmine.
Leave a Comment