Julia spojrzała na niego, na tego lekarza, który nie proponował jej żadnych leków ani zabiegów. Tylko przyzwolenie. Tydzień, powiedziała. W końcu dziewczynki wróciły następnego dnia, następnego i kolejnego. Początkowo Julia myślała, że to przypadek, że znowu się zgubiły, znowu się znudziły albo po prostu weszły do niewłaściwego pokoju przez to samo połączenie ciekawości i złego nadzoru, które sprowadziło je za pierwszym razem.
Ale trzeciego dnia, kiedy przyszły z rysunkami, starannie wykonanymi kredkami przedstawiającymi kwiaty i słońce oraz trzema patyczkowymi postaciami z podpisami Stella, „Luna i Aurora”, zdała sobie sprawę, że to celowe. „Zrobiliśmy to dla was” – powiedziała Aurora, prezentując je z powagą kogoś dostarczającego ważne dokumenty. „Bo kiedy nasza mama chorowała, ludzie przynosili jej kwiaty, ale one zawsze umierały. Rysunki nie umierają.”
Tata powiedział, że może polubić gości. Stella dodała: „Skoro często tu jesteś sama, to czy często jesteś sama?”. „Tak, członkowie zarządu czasami nas odwiedzają. Moja asystentka przychodzi z dokumentami służbowymi, ale przeważnie” – Juliet urwała, zaskoczona swoją szczerością. „Tak, często jestem sama”. „Tak właśnie myśleliśmy” – powiedziała Luna, wdrapując się na krzesło obok łóżka Juliet z komfortem osoby, która uznała, że to teraz jej miejsce.
„Masz ten sam wyraz twarzy, co nasz tata, kiedy mama umarła po raz pierwszy. Ten, który mówi: „Wszystko w porządku, ale twoje oczy mówią: »Nie jest ze mną dobrze, ale nie wiem, jak przestać być w porządku«”. Juliet wpatrywała się w tę pięciolatkę, która właśnie wypowiedziała coś, czego 31 lekarzy nie zdołało nazwać. „Dobrze nam wychodzi dostrzeganie tego spojrzenia” – wyjaśniła Stella. Bo ćwiczyliśmy na tacie przez cały rok.
Przynieśli coś więcej niż rysunki. Przynieśli pytania. Jaki był ulubiony kolor Iris? Czy lubiła te same potrawy co ty? Czy gdybyś się zranił, też byś to poczuł? Słyszeliśmy to o bliźniakach. Jaki był jej głos? Taki sam jak twój, czy inny? Czy miałeś sekretny język? My mamy słowa, które są tylko nasze.
Jak ona pachniała? Ostatnie pytanie Aurory piątego dnia zaparło dech w piersiach Juliet, bo potrafiła na nie odpowiedzieć. Lawenda. Iris używała lawendowego mydła, lawendowego szamponu, lawendowego wszystkiego. Zapach był tak stały, że Juliet przestała go zauważać, aż nagle zniknął. A jego brak był prawie tak bolesny, jak brak samej Iris.
Leave a Comment