Grzecznie kiwasz głową.
„Oczywiście, proszę pana” – odpowiadasz i pozwalasz, by słowo „proszę pana” go ukłuło, a on nawet nie zdaje sobie sprawy, dlaczego.
Przechodząc między gośćmi, słyszysz komplementy, pomruki, wypolerowane okrucieństwo.
„Laurent naprawdę szybko się rozwinął”.
„Jego żona jest… cóż. Przynajmniej awansuje”.
„Camille jest oszałamiająca. Te szmaragdy…”
Powoli oddychasz.
Przypominasz sobie: dziś wieczorem nie chodzi o zemstę.
Dzisiaj chodzi o prawdę.
W kuchni zatrzymujesz się na chwilę, żeby otworzyć telefon i wysłać jedną wiadomość.
Teraz.
Bez emotikonów. Bez wyjaśnień.
Chwilę później przychodzi odpowiedź.
Rozumiem, proszę pani. Dziesięć minut.
Zablokowujesz ekran i bierzesz kolejną tacę.
Kiedy wracasz do salonu, Laurent ustawia Camille obok siebie przy kominku, gdzie wszyscy widzą ją jak nagrodę.
Leave a Comment