ZMUSIŁ CIĘ DO PODAWANIA DRINKÓW NA JEGO PRZYJĘCIU PROMOCYJNYM I POKAZAŁ SWOJĄ PANIĄ W SZMARAGDACH TWOJEJ BABCI… POTEM DYREKTOR GENERALNY UKŁONIŁ SIĘ I ZWRÓCIŁ SIĘ DO CIEBIE „PANI PREZYDENT”

ZMUSIŁ CIĘ DO PODAWANIA DRINKÓW NA JEGO PRZYJĘCIU PROMOCYJNYM I POKAZAŁ SWOJĄ PANIĄ W SZMARAGDACH TWOJEJ BABCI… POTEM DYREKTOR GENERALNY UKŁONIŁ SIĘ I ZWRÓCIŁ SIĘ DO CIEBIE „PANI PREZYDENT”

Zawiązujesz biały fartuch wokół talii palcami, które nie drżą, mimo że serce próbuje wyrwać ci się z żeber.

Mundur to kostium, ale nie taki, o jakim myśli Laurent. Myśli, że okrył cię wstydem, sprawił, że stałaś się tłem, że stałaś się cieniem, który napełnia kieliszki i znika.

Wiesz lepiej.

Cienie mogą stać za tronem.

A dziś wieczorem to ty decydujesz, kto na nim zasiądzie.

Na dole dom zamienił się w salon wystawowy ego Laurenta. Salon XVI dzielnicy lśni blaskiem świec i złotem, a powietrze jest słodkie od perfum i drogiego szampana.

Twój mąż porusza się po pokoju jak bohater-zwycięzca, śmiejąc się za głośno, trzymając się dworu, przyjmując gratulacje, jakby były tlenem.

Camille jest przyklejona do jego boku, palce spoczywają na jego przedramieniu, jakby miała do niego prawo.

A szmaragdy na jej szyi wyglądają, jakby ją dusiły – zielone, zimne i skradzione.

Wnosisz do pokoju tacę z kieliszkami i czujesz, jak wszystkie spojrzenia przesuwają się po tobie, bo „służący” jest widoczny tylko w taki sposób, w jaki widoczne są meble.

Laurent zerka na ciebie raz i krzywi usta.

Nawet nie zwraca się do ciebie po imieniu.

„Jeszcze więcej szampana” – mówi, jakbyś była maszyną.

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top