„Jak?”
Nie odpowiedziała od razu. Ale w głębi jej umysłu coś już zaczęło się formować.
Następnego ranka Chidinma obudziła się wcześniej niż zwykle. Jeszcze przed wschodem słońca w mieszkaniu panowała cisza, zakłócana jedynie cichym szumem wentylatora sufitowego. Usiadła przy małym drewnianym stole i rozłożyła swoje dokumenty finansowe.
Ich oszczędności nie były duże, ledwie wystarczające, by przetrwać kilka miesięcy, jeśli będą ostrożni. Ale wiedziała, że to nie wystarczy. Potrzebowali czegoś większego, czegoś, co mogłoby zmienić ich sytuację.
Właśnie wtedy do pokoju wszedł Oena, przecierając oczy.
„Już się obudziłeś?” zapytał.
„Tak.”
„Co robisz?”
„Planuję.”
Wyglądał na zdezorientowanego. „Planuję co?”
„Naszą przyszłość.”
Oena odsunęła krzesło i usiadła. „Brzmisz bardzo pewnie.”
Chidinma uśmiechnęła się do niego lekko. „Bo ja też.”
Wyszedł
Leave a Comment