Znalazła go zastrzelonego w bostońskiej uliczce, trzymającego bliźnięta. O świcie wiedziała, że to on jest właścicielem miasta.
Anna położyła nosidełko na niskim stole w spiżarni i zmusiła się do oddychania. Dwoje niemowląt płakało tym urywany dźwięk, który nie domagał się uwagi, a natychmiastowego przeżycia. Miały zimne policzki,…









