Mój mąż ledwo wyjechał w swoją tak zwaną podróż służbową, gdy nagle moja sześcioletnia córka wyszeptała: „Mamo… musimy lecieć. Już”.
Zanim słońce rzuciło bladą smugę światła na podłogę w kuchni, byłam już przekonana, że najtrudniejsza część tygodnia dobiegła końca. Derek wyjechał przed świtem w – jak to mawiał – rutynową…









