Zimny, zimowy wiatr musnął mój policzek, gdy wychodziłam z biura, i wzięłam głęboki, uziemiający oddech. To był mój mały rytuał: chwila wyciszenia, by zostawić za sobą stres związany z pracą, zanim wrócę do prawdziwego życia, do życia matki. Wibracja w kieszeni zburzyła ten spokój. Serce natychmiast mi się ścisnęło. Na ekranie pojawił się napis: Żłobek Daisy.
„Pani Gable, bardzo mi przykro, już idę” – powiedziałam, nawet nie czekając, aż się odezwie.
„W porządku, Mirando” – jej głos był miły, ale słyszałam w nim zmęczenie. „Ale ona znowu została ostatnia. Jest bardzo zdenerwowana”.
„Uciekam” – powiedziałam, a mój głos był napięty od poczucia winy, które stało się moim nieodłącznym towarzyszem.
Leave a Comment