Mój były zadzwonił, jakby nic się nie zmieniło. Jego głos był lekki, niemal radosny, jakbyśmy wciąż byli ludźmi, którzy wymieniają się informacjami, śmieją się z tych samych rzeczy, żyją w swoich życiach bez ciężaru. „Powinnaś przyjść” – powiedział. „To będzie dobre zamknięcie”. Zamknięcie. To słowo prawie wywołało uśmiech na mojej twarzy, ale nie w taki sposób, jakiego by się spodziewał. Lekko poruszyłam się na szpitalnym łóżku, poprawiając małe zawiniątko w ramionach, uważając, żeby jej nie obudzić. W pokoju panowała cisza, zakłócana jedynie cichym szumem maszyn i powolnym oddechem. „Nie mogę” – powiedziałam spokojnie. „Jestem w szpitalu”. Zapadła cisza – ale nie taka, która budzi niepokój. Taka, która budzi niedowierzanie. Potem się roześmiał. Nie okrutnie, nie głośno. Po prostu lekceważąco. „Zawsze byłaś dramatyczna” – powiedział. „To tylko
Leave a Comment