Miesiące później zaczęliśmy się rozstawać.
Nie było dramatycznie.
Nie było to pospieszne.
Ale to było trwałe.
Wróciłam do pracy.
Kontynuowałam projekty, które porzuciłam.
Powoli odbudowywałam swoje życie.
Moja matka nigdy nie powiedziała: „A nie mówiłam?”.
Po prostu była przy mnie… jak zawsze.
I nauczyłam się czegoś, co chciałabym zrozumieć wcześniej:
Dom nie zawali się od razu.
Rozpada się powoli…
za każdym razem, gdy kobieta milczy dla dobra spokoju.
A czasami…
ustalanie granic nie rujnuje życia.
Ratuje je.
Leave a Comment