Dzięki bezwzględnej pomocy Colleen przez następne czterdzieści osiem godzin brutalnie przekopywaliśmy się przez powierzchowną warstwę jego kłamstw. Korzystając z bazy danych prywatnych detektywów, do której Colleen miała dostęp, odkryliśmy czternastomiesięczną umowę najmu mieszkania w Vineland, opatrzoną sfałszowanym podpisem Garretta. Czynsz wynosił 1150 dolarów miesięcznie, płatny gotówką.
Jednak najzimniejszym i najbardziej złowrogim dowodem, jaki odkryłam, była cykliczna, wyszczególniona opłata w wysokości 385 dolarów pobrana bezpośrednio z naszego wspólnego konta oszczędnościowego i przekazana do kliniki dr Petrovej.
Garrett aktywnie opłacał prenatalną opiekę zdrowotną Tanyi Burch, wykorzystując dokładnie te same pieniądze, które ja wydałam na własne leczenie metodą in vitro. Wykorzystywał moją desperację, by sfinansować swoją fantazję.
Skorzystałam z raportu detektywa, żeby zlokalizować Tanyę w mediach społecznościowych. Wpatrywałam się w jej zdjęcie profilowe przez godzinę. Nie chciałam jej nienawidzić. Musiałam się dowiedzieć, co dokładnie wiedziała, a co ważniejsze, czego nie wiedziała. Założyłam konto tymczasowe i napisałam jedną wiadomość prywatną.
Nazywam się Meline Mercer. Jestem prawnie zamężna z Garrettem. Myślę, że musimy pilnie porozmawiać. Proszę, nie panikuj. Nie jestem na ciebie zła.
Kliknęłam „Wyślij”. Obserwowałam, jak pojawia się potwierdzenie odczytu. Wstrzymałam oddech, patrząc na trzy szare kropki pulsujące na ekranie, gdy zaczęła odpisywać.
Rozdział 4: Restauracja w Salem
Umówiłyśmy się na spotkanie w podupadłej, oświetlonej neonami restauracji w Salem w stanie New Jersey, mniej więcej w połowie drogi między naszymi dwoma rozbitymi rzeczywistościami. W powietrzu unosił się intensywny zapach spalonych fusów po kawie i utlenionego tłuszczu z frytkownicy.
Tanya weszła przez szklane drzwi, wyglądając na kompletnie wyczerpaną. Była w zaawansowanej ciąży, a fizyczne piętno trzeciego trymestru odcisnęło się na jej cieniach pod oczami. Zauważyła mnie w tylnym rzędzie, podeszła i wślizgnęła się na popękane, winylowe siedzenie. Natychmiast skrzyżowała ramiona na piersi w geście obronnym.
Leave a Comment