Przesunęli kopertę po stole, jakby robili mi przysługę – pieniądze za to, żebym po cichu zniknął. Mój zięć patrzył z tym swoim zadowolonym uśmiechem, pewien, że ją przyjmę. Spojrzałem na kopertę, potem z powrotem na nich i zadałem jedno proste pytanie: „Jesteście pewni, że chcecie to zrobić tutaj?”. Roześmiali się. Myśleli, że blefuję. Ale dwie minuty później, kiedy drzwi się otworzyły i wszedł mój prawnik, pewność siebie zniknęła z twarzy wszystkich przy stole.
Leave a Comment